czwartek, 11 października 2012

Rozdział 18

                                                 ,,Ten dzień cz.1"

-Oczami Adama-

                                                              -Piątek-
W piątek był ostatni dzień spokoju. Pati i Danio poszli na mecz Orlen ligi do Atlas Areny. Ewelina i Michał byli w kinie, a Ula i Aga oglądały telewizję. Ja leżałem na łóżku i oglądałem zdjęcia w telefonie, na których jestem z przyjaciółmi, a zwłaszcza z Tosią. Tak długo już jej nie widziałem. Czy ona jeszcze w ogóle żyje? Nie, nie mogę nawet o tym myśleć. Dzień minął mi bardzo wolno...
                                                      
                                                          -Dziś (sobota)-
Poszliśmy na łąkę gdzie pojawi się pomnik. Razem z chłopakami weszliśmy na drzewo. Ewelina i Patrycja schowały się w krzakach, a siostry stanęły za drzewem, żeby nie były widoczne na pierwszy rzut oka. Kilka minut później na łące pojawiła się p. Ramzes, a za nią 10 uczniów.
-Ile jeszcze mamy czasu?-spytała R.
-Około 15 minut.-odparł jakiś chłopak.
-Witaj ,,mamusiu"!-prychnęła Aga. Obok niej stała Ula.
-Co wy tu robicie?!-zdziwiła się p.R.
-Pojechałyśmy za kochaną ,,mamą".-odpowiedziała Usia.
-Brać je.-syknęła R.
Stanęła blisko drzewa, więc skoczyliśmy na nią. Bardzo mocno złapaliśmy sieć i przycisnęliśmy do ziemi.
-Zapłacicie mi za to!-krzyknęła R.
Pati szybko podbiegła i zdjęła pierścionek oraz wzięła kryształ. Podała go Ewelinie, a następnie potarła pierścionek. Uczniowie od razu odtrząsnęli się z transu.
-Wszyscy za mną i nie zadawać żadnych pytań!-krzyknęła Patrycja i zaczęła wszystkich prowadzić w bezpieczne miejsce.
Ewelina już prawie puściła kryształ, gdy odezwała się pani Ramzes.
-Nie rób tego.
Spojrzała prosto w oczy Ewelinie. Stała przez jakiś czas bez ruchu. My przestaliśmy przyciskać sieć do ziemi. To był błąd. Wielki błąd. Ramzes wyrwała się. Wszystkich odepchnęła. Chwyciła kryształ i pobiegła w stronę pomniku, który właśnie się pojawił. Leżeliśmy skołowani na ziemi. W tym samym czasie na łąkę przybiegły Pati i Tosia. Również stanęły bez ruchu.Pani R. już prawie położyła kryształ w ręce pomnika. Nagle w jej stronę rzuciła się Tośka. Odepchnęła panią o kilka kroków. Upadła na ziemię i............ 
                                                                  C.D.N

2 komentarze: